Integracja w szkole. Czy warto?

O istocie integracji, jej teoretycznych założeniach, celach i spodziewanych efektach napisano już wiele, wszyscy jesteśmy w tym względzie coraz bardziej uświadomieni. Wiemy, że jest ona osobom niepełnosprawnym bardzo potrzebna, aby mogli uczyć się jak żyć i funkcjonować w społeczeństwie, które składa się przecież nie tylko z ludzi im podobnych ale i pełnosprawnych, nie mających takich jak oni ograniczeń. Wspólne obcowanie ze sobą uczniów zdrowych i tych o specyficznych potrzebach edukacyjnych jest dla obu stron naturalną nauką wzajemnej tolerancji i akceptacji; dla jednych to wykształcenie w sobie wrażliwości na potrzeby innych ludzi i chęci niesienia im potrzebnej pomocy, dla drugich zaś to możliwość przede wszystkim właściwego rozwoju emocjonalnego i integracji społecznej ze zdrowymi rówieśnikami. Cały proces wymaga oczywiście ogromnego zaangażowania nie tylko samych uczniów, ale i ścisłej współpracy wszystkich nauczycieli, oligofrenopedagogów, specjalistów oraz rodziców.

Z takimi założeniami kilka lat temu rozpoczynałam pracę jako nauczyciel wspomagający w klasie integracyjnej. Była to klasa pierwsza szkoły podstawowej, gdzie pojawiły się dzieci z upośledzeniem umysłowym, zespołem downa i nadpobudliwością psychoruchową. Początki nie były łatwe. Poznanie uczniów, zdiagnozowanie ich potrzeb i trudności oraz wypracowanie skutecznych metod pracy z nimi wymagały sporego wysiłku i zaangażowania zarówno ze strony szkoły jak i rodziców. Priorytetem było dla nas stworzenie takich warunków w klasie, aby każde dziecko czuło się w niej dobrze i bezpiecznie, a efekty wspólnego przebywania ze sobą dawały radość wszystkim uczniom.
Oczywiście, pojawiało się wiele problemów i wątpliwości ale czas pokazał, że warto było wciąż szukać nowych rozwiązań i z dużą determinacją realizować integralne nauczanie i wychowanie osób zdrowych i niepełnosprawnych. Uczniowie w sposób naturalny i spontaniczny przyjęli inność chorych rówieśników, pomagali sobie, nauczyli się wzajemnego szacunku. Dzieci niepełnosprawne z kolei, mimo wielu swych ograniczeń i trudności w nauce czuły się bezpieczne, akceptowane i przynależne do zespołu klasowego.

Od czasu utworzenia w naszej szkole pierwszej klasy integracyjnej minęło już ponad 10 lat. Wciąż tworzymy nowe oddziały, zarówno w szkole podstawowej jak i w gimnazjum. Przychodzą do nas uczniowie z różnymi deficytami: upośledzeniem umysłowym, Zespołem Downa, niedosłuchem, niepełnosprawnością ruchową, autyzmem, mózgowym porażeniem dziecięcym, Zespołem Aspergera. Każde z nich jest zupełnie inne, ma własne, specyficzne potrzeby i możliwości. My jako szkoła z klasami integracyjnymi, a przede wszystkim jako pedagodzy specjalni te potrzeby rozumiemy i uwzględniamy w pracy z dziećmi, dążąc do możliwie wszechstronnego ich rozwoju. Jesteśmy otwarci na współpracę z rodzicami, gdyż wieloletnia praktyka pokazała nam, że praca jednym frontem daje bardzo dobre i pożądane efekty.
Wciąż doskonalimy nasz warsztat pracy, bierzemy udział w wielu szkoleniach, kursach, konferencjach – chcemy jak najefektywniej wspierać rozwój naszych podopiecznych.


Czy warto? Moje doświadczenia w pracy pedagoga specjalnego – nauczyciela wspomagającego w klasie integracyjnej potwierdzają, że proces integracji nie jest łatwy, ale dzięki wspólnym staraniom nauczycieli, uczniów i rodziców możliwy i przynoszący wiele korzyści jej uczestnikom. Nie brakuje sytuacji problemowych- jak w każdej klasie czy szkole zdarzają się przecież konflikty między uczniami, pojawiają się zachowania trudne. Staramy się tak rozwiązywać wszelkie sytuacje, by służyły one rozwojowi dzieci, a proces wychowania i nauczania przebiegał prawidłowo. Mimo wielu dylematów związanych z integracją uważam i wierzę, że integracja jest naszą wspólną szansą, szansą stworzenia świata bardziej pokojowego, w którym jest mniej rywalizacji a dużo więcej miłości.


Justyna Borowska

 

wstecz